Elita

Zawsze gdy słyszę określenie elita polityczna, to coś się na ten zwrot we mnie burzy. Niby z definicji elita to grupa osób najwyżej w hierarchii społecznej, ale samo słowo w języku polskim ma szlachetne zabarwienie. “Elita”, “elitarny” to wyrazy które dobrze się kojarzą. Politycy i polityka nie.

W dzisiejszej demokracji do elity może zostać zaliczony nawet skazany wyrokiem sądu. Całe szczęście, że ostatnio skreślono takiego jednego z listy kandydatów na prezydenta. Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, żeby ten skazaniec pojawił się na takiej liście w przyszłości.

Tak naprawdę każdy system polityczny boi się prawdziwej ELITY. Wykształceni i światli ludzie są źródłem krytyki systemu. Rozumieją zasady ekonomii, znają historię swojego kraju, nie dadzą sobie wcisnąć ciemnoty. Mogą być źródłem nowych idei. Jeśli do tego pozwolić się im wzbogacić, to szybko się zorientują, że ani rząd, ani żaden prezydent z ludu nie jest im potrzebny. Sami mogą zadbać o swoją przyszłość bez pomocy państwowego socjału. Są więc realnym zagrożeniem dla status quo systemu.

Są co najmniej 2 powody przez które nie mamy w Polsce prawdziwej elity:

Historyczny – w czasie wojny Niemcy i Rosjanie wymordowali wszystkich wykształconych – od profesorów po generałów. Po wojnie ich mordowaniem zajął się Bierut (patrz filmy “Katyń” i “Generał Nil”).

Systemowy – o ile władza w demokracji zmienia się co 4 lata, to nie zmieniają się cele tych, którzy wygrywają. Dążenie do zablokowania odtworzenia się elity społeczeństwa, lub przynajmniej tzw. klasy średniej z której elita taka mogłaby się narodzić, jest wspólne dla wszystkich partii politycznych.

W jaki więc sposób władza stara się nie dopuścić do odrodzenia elity? Po pierwsze zdobywa wpływ na rozwój narybku. W tym celu upaństwowiony system edukacyjny uzależniono od centrum indoktrynacji rządu. Jego ramieniem jest Ministerstwo Edukacji. Jednym z jego celów jest “kapanie na mózg” młodym ludziom tak, aby pewnie idee przemycić do ich umysłów. Nie wierzycie? Zajrzyjcie choćby do podręcznika matematyki klas 3. Znajdziecie tam zadania typu “Tata Jasia kupił na kredyt…” Już na poziomie podstawówki dzieci przyzwyczajane są do myśli, że jak kupujemy to tylko za pożyczone.

Aby osiągnąć odpowiednio niski poziom wykształcenia dzieci z roku na rok obniża się poziom nauczania. Proces jest powolny, ale myślę, że zauważalny dla nie jednego rodzica. Czasy kiedy uczeń podstawówki wiedział tyle co uczeń american high school, a polski magister wiedział tyle co zachodni doktor już się kończą. System równa poziom i równa zawsze w dół.

Władza kontroluje podręczniki i tworzy programy nauczania, które wykształcą “prawidłowy”, z góry określony obraz demokracji. Na SGH, flagowej uczelni PRL zwanej kiedyś SGPiS, gdzie wykładano jeszcze niedawno ekonomię socjalizmu, wykłada się dziś ekonomię Keynesa. Nikt nie wspomina tam o Austriackiej Szkole Ekonomii, która w prosty sposób tłumaczy przyczyny powstawania cykli koniunkturalnych oraz obnaża manipulacyjną i destrukcyjną dla gospodarki rolę rządów. Wszystkie programy i debaty w TV zostały by zdjęte z braku widowni, gdyby ludzie znali podstawy ekonomii. Oczywiście system zadba by tak się nie stało. Stworzono wrażenie, że jest ona dziedziną nauki zrozumiałą tylko dla wybranych. Jeśli nie chcemy nauczyć się podstaw, to nie zorientujemy się, gdy będą nami manipulować pokazując zagmatwane wykresiki.

Propagandową tubą wszelkich rządów oraz stojącej za nimi prawdziwej władzy są media. Mało kto wie, że ponad 80% światowych mediów skupione jest w rękach kilkunastu osób. Jedna z tych osób, Rupert Murdoch, wpływa przez swoje stacje w sposób decydujący na wyniki wyborów w UK. Dzisiejsza TV nie musi kłamać. Wystarczy, że przekazuje pół-prawdy tworząc zniekształcony obraz rzeczywistości. Codzienne naświetlanie spreparowanymi newsami, serialami i tańcem z gwizdami skutkuje zlasowaniem mózgu. A mózg zlasowany nie jarzy co się dzieje w realu. I o to chodzi.

Nie wiem czy pamiętacie z lekcji historii, że istniały kiedyś cenzusy. Nie każdy mógł być wybrany na głowę państwa. Odpowiedni poziom wykształcenia i status majątkowy gwarantowały, że nie będzie nami rządził jakiś skazaniec. Niestety, w demokracji rządzącym cenzus jest nie na rękę. Nie po to rządy doprowadziły do perfekcji manipulowanie stadem baranów, żeby pozwolić wybierać się tylko przez elitę. A gdyby jeszcze tak cenzus dotyczył kandydatów? Taki Lepper odpadł by w przedbiegach.

Dlaczego potrzebujemy elity? Otóż demokracja NIE GWARANTUJE wolności. Ona ją tylko umożliwia. Gdy sprawy potoczą się w złym kierunku i nikt mądry nie krzyknie “król jest nagi”, to może już nie być odwrotu. Tak się stało w III Rzeszy. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby historia zatoczyła koło. Wolność traci się każdego dnia. Gdy większość zorientuje się, ze coś jest nie tak, będzie już za późno.

Słowa te mogą wydawać się wypowiadane na wyrost. Jeśli jednak przyjrzymy się procesom, które zachodziły w przedwojennej Europie, to schemat się powtarza. Korporacje rządzą krajem. Mamy kryzys. Waluty tracą na wartości z dnia na dzień dzięki europejskiemu programowi ratowania krajów PIGS (Portugal, Italy, Greece, Spain).

Skoro ELITY nie ma to jak może powstać? Wydaje się, że jedynym sposobem jest własna edukacja i ciągłe podnoszenie poprzeczki. Zamiast rozmawiać o kolejnej edycji jakiegoś show może lepiej wziąć do ręki książkę. Ale zaraz! Kto ma na to czas? No właśnie. System zadbał i o to.

Codziennie narzekamy jak to jest źle i niedobrze. Analizujemy kto wygra wybory i co to zmieni. Gwarantuję, że na lepsze nie zmieni się nic, jeśli sami się za to nie zabierzemy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s